
|
|
 |
| | Więcej dystansu | | | Irytują mnie nadęci naukowcy, którzy tonem nieznoszącym sprzeciwu, przekazują nam maluczkim prawdy oczywiste. Śmieszni są ludzie przekonani o swojej nieomylności. Z drugiej strony, jakże męczący jest relatywizm. Jakże chciałabym mieć przynajmniej czasami pewność, że to czego się nauczyłam w szkole, jest pewne jak amen w pacierzu. |


 Gdy byłam w ciąży, naczytałam się, że powinnam unikać horrorów i ogólnie filmów zawierających elementy przemocy, bo to źle wpływają na dziecko. Z kolei ideałem jest słuchanie muzyki Mozarta, bo ona stymuluje mózg dziecka. Ponieważ ogólnie mam wybujałą wyobraźnię, nie oglądam z zasady horrorów, bo to co sobie później wyobrażam, przyprawia mnie o palpitacje i ogólnie dyskomfort. Ponieważ jednak staram się nie przyjmować wszelkich „mądrości” bezmyślnie, rzuciłam w atmosferę pytanie – a co z kobietami, które rodziły w czasie wojen? Nie zauważyłam, by rodzice moi czy moich znajomych charakteryzowali się zespołem ADHD.
Wczoraj w wiadomościach radiowych usłyszałam oburzony głos jakiegoś lekarza, który pomstował na Ewę Sowińską, Rzecznika Praw Dziecka, za to że na stronie umieściła wcześniej wspomniane przeze mnie wskazówki, a są to rzeczy niemające potwierdzenia w badaniach.
Czy Państwo mogą zrozumieć, jaki to jest ból, gdy człowiek chciałby coś znaczyć dla innych, zostawić coś po sobie, by nie być tylko szarym urzędnikiem, politykiem, dyrektorem, profesorem, redaktorem....a w dzisiejszych czasach tylko kontrowersyjność przyciąga uwagę mediów, tym samym społeczeństwa.
Czy przedstawicielowi władzy, jakim jest Rzecznik Praw Dziecka, nie wypada – zgodnie ze słowami wspomnianego lekarza – głosić takich rzeczy?
Osobiście uważam, że placebo to genialny wynalazek. Jeżeli przewrażliwione przyszłe matki nie chcą oglądać horrorów, niech nie robią tego, myśląc jednocześnie, że to w trosce o dziecko. Na pewno nie zaszkodzi im to. Wolę, by pani Sowińska udzielała takich rad, niż miała rzucać oskarżenia pod adresem teletubisiów, co wywołuje nie tylko efekt śmieszności ale wręcz niezdrowego zainteresowania, no i przede wszystkim ryzyko nasilenia zachowań dyskryminacyjnych. Chłopcy mają okres, gdy lubią bawić się zabawkami tzw. dziewczęcymi i nie pociąga to za sobą rozwoju homoseksualizmu.
Moim zdaniem, profesorsko-lekarski autorytet nie powinien tak się ekscytować akurat takimi stwierdzeniami Pani Rzecznik, bo nie są warte robienia z nich sensacji, chyba że ktoś chce wypłynąć na szerokie wody sławy.
Mogłabym przywołać tu przykład pewnego posła charakteryzującego się nieprzemyślanymi wypowiedziami, ale wszyscy ostatnio sobie „na nim używają” a on sam nie jest wart takiego rozgłosu.
Jakoś tak od dawna żyję w przekonaniu, że brak słońca pociąga za sobą wzrost depresji i samobójstw. A tu nagle natrafiłam na artykuł, w którym przytaczane są badania angielskich naukowców dowodzących, że wysoka temperatura powoduje wzrost liczby samobójstw.
Naukowcy z londyńskiego Instytutu Psychiatrii przeanalizowali ponad 50 tysięcy przypadków samobójstw z Anglii i Walii, odnotowanych w latach 1993-2003. Okazało się, że ich odsetek wzrastał, kiedy średnia temperatura dobowa przekraczała 18 st. C
Każdy dodatkowy stopień powyżej osiemnastki oznaczał 4-procentowy skok liczby skutecznych zamachów na własne życie. Jeśli wziąć pod uwagę gwałtowne samobójstwa, wzrost był jeszcze wyraźniej zaznaczony. Każdy kolejny stopień wiązał się z dodatkowymi 5 procentami.
Dr Lisa Page podaje kilka powodów, dla których się tak może dziać. Najbardziej prawdopodobne jest wyjaśnienie fizjologiczno-psychologiczne. U niektórych osób ekstremalnie wysokie temperatury wzmagają po prostu poirytowanie, agresję i impulsywność. Zaobserwowane zjawisko może też być powiązane z poziomem kontrolującej nastrój serotoniny. W miesiącach letnich jej stężenie w mózgu spada. Ponadto gdy jest gorąco, ludzie piją więcej alkoholu.
Musimy zrobić wszystko, by ludzie żyjący w krajach tropikalnych nie przeczytali tej pracy, bo zaczęliby masowo umierać... ze śmiechu.
Oczywiście każdy ma prawo do potknięć, błędów, wygłupienia się, trzeba jednak przyjąć do wiadomości, że nie jest się nieomylnym i umieć się przyznać do błędu. |

Skomentuj:  Treść | |

|
|
 |
|
|